Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sutasz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sutasz. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Endorfina (Endorphin)

Będzie złoto i bogato. :) Tym razem upgrade wzoru na Kofeinę. Odchudzenie o jedno pasmo sznurka przyniosło same korzyści. Tak oto powstała złota Endorfina, nazwana tak na cześć hormonów szczęścia. :)









Tył wykończony bardzo minimalistycznie. Inaczej się po prostu nie dało. Czyli kilka krążków ekoskórki w kolorze (jakże by inaczej) złotym. Do stworzenia kolczyków oprócz złotego sutaszu PEGA użyłam koralików TOHO i Fire Polish oraz złotych kuleczek hematytu, a u dołu wiszą kryształowe migdały z delikatną, złotą poświatą. Bigle angielskie, pozłacane.


Nie mogłam sobie darować i zrobiłam kilka zdjęć na ciemniejszym tle, w tym przypadku na bordowej satynie. Też całkiem nieźle się prezentują, muszę częściej robić fotki na tle innym niż biały karton. ;)





Kolczyki "Endorfina" zgłaszam do dwóch wyzwań.

Wyzwanie sutasz.info "Kolczyki dla kobiety w zieleni". Elegancka, złotowłosa dama w jasnozielonej sukni - wygląda jak wiosna, a złote kolczyki będą jak promienie słońca w jej uszach.

 

Wyzwanie Szuflady "Niech żyje bal!".  Kolczyki już hulały na balu. :)


piątek, 14 listopada 2014

Druga porcja kofeiny (Coffeinum 2)

Jeśli ktoś jeszcze nie słuchał piosenki miłośników kawy, serdecznie polecam. :) Prezentowane poniżej kolczyki to druga wersja wymyślonego przeze mnie, a prezentowanego w styczniu wzoru. Pierwsza porcja kofeiny jest wciąż przeze mnie noszona. Tę wersję nosi już inna miłośniczka ładnych rzeczy. :) Dokonałam niewielkich modyfikacji, zmieniając kolory niektórych koralików, dość nieznacznie, sposób wykończenia oraz rodzaj użytych bigli.

ENG: The earrings presented below are the second version of Coffeinum. I still wear my version, and the newest one is worn by another pretty things lover. I modified the pattern very slightly, changing only the colours of some beads and added silver earwires instead of antic ones.




Tył kolczyków wykończony jest koralikami - zależało mi na estetycznym, dwustronnym wyglądzie, szczególnie dumna jestem z gwiazdeczki SuperDuo, zakrywającej końce sznurków. Bigle do kolczyków wyjątkowo nie moje ulubione, antyczne - tylko srebrne.

The back side of the earrings is finished with beads. I'm especially proud of the SuperDuo star, covering the ends of the soutache strings.




Elementy koralikowe to oczywiście TOHO, Fire Polish, archiwalne kolczyki w typie firepoliszowym, SuperDuo, małe jadeity oraz duże kryształki w kształcie migdałów, podwieszone u dołu. Zdjęcia były robione bardzo na szybko w podłych warunkach, tuż przed przekazaniem kolczyków, toteż ażury mogą wydawać się gdzieniegdzie pokrzywione, ale uszyte są jak najbardziej prosto. ;)

I have used TOHO and Fire Polish beads, some archive, fire-polish-kind beads, small jades and big, almond shaped crystals. Earrings on the pictures may seem crooked, but they afre straight, the pictures have been taken in poor conditions in a hurry.

Tak się rozochociłam powtórnym szyciem wzoru, że wpadło mi do głowy trochę pomysłów na inne wersje kolorystyczne Kofeiny - oczywiście z innymi nazwami, stosownie do koloru. Jak czas dopisze, niebawem będę miała następców do pokazania. :)

I'm thinking about making this pattern in different colours. If I have time, I will show something soon. :)

Aha, jeszcze formalności, jakże by bez nich. :) Zgłaszam kolczyki do szufladowego wyzwania "Czerń z czymś":

 I put the earrings as a candidate in Szuflada challenge "Czerń z czymś (Black with something)":


poniedziałek, 27 października 2014

Herb-of-grace

Tytuł nieprzypadkowy, można sobie sprawdzić, w ogóle mało będzie przypadkowości w tym poście. :) Ale przejdę od razu do sedna sprawy. Sednem sprawy jest stworzenie odpowiedniej biżuterii dla Ofelii. Rozważyłam ten pomysł gruntownie. Modelka z wyzwania ogłoszonego przez Sutasz.info, rzeczona szekspirowska Ofelia, ma na sobie wspaniała, zdobną suknię o niezwykłym zestawieniu barw. Zwróćcie uwagę na bogato zdobione wykończenie sukni. Postanowiłam się dostosować i zamiast wielkiej, rozbudowanej kolii, dałam Ofelii subtelny, choć bogaty w treść naszyjnik.

ENG. The title is no accident, you can check. :) The main thing for me was to create a necklace for Ophelia, as depicted on the portrait. I decided not to make a huge, decorative necklace, but a delicate one.

 

















Naszyjnik jest uszyty ze złotego, metalizowanego sznurka sutasz. Sznurek jest boski, tzn. wprawdzie ciężko się go dźga igłą, ale wspaniale trzyma kształt, no i ten blask! Aż chce się z niego kręcić ażury (ukłony dla PiLLow, nie dorównuję jej ani trochę, ale natchnęła mnie do robienia ażurów po swojemu ^_^). W komentarzu do poprzedniego posta Wioleta pisała o cieszeniu oczu moimi pracami - mówisz i masz, więcej sutaszu. :)

The necklace is embroidered of golden soutache string, very good in creating openwork forms.

W centrum znajdują się dwa kamienie księżycowe o tajemniczym poblasku, subtelne i tajemnicze - mój ostatni nabytek z giełdy minerałów, jestem nimi absolutnie zafascynowana i na pewno jeszcze będę pracować na tym uroczym minerale. Jako, że lubię kamienie mieniące się i tajemnicze, dodałam łezki labradorytu (również z giełdy, bardzo polecam takie imprezy). A już całkiem na boczku wiszą łezki kwarcu cytrynowego - tym razem zakupione z wygranej za Ogród Bestii. Oprócz tego w naszyjniku można znaleźć koraliki TOHO, Fire Polish i szklane no-name, ale bardzo ładne.

The center of the necklace are two moonstones. I have also used labradorites, lemon quartz, TOHO beads, Fire Polish beads ans no-name glass beads.

Pozdrowienia dla mojego telefonu, po raz kolejny ratuje mi skórę, gdy trzeba robić fotki w późnym świetle, naprawdę chwilowo mam wrażenie, że aparat fotograficzny wykazuje bezinteresowną złośliwość, przekłamując kolory pod koniec dnia. Albo ja jestem jeszcze za mało biegła w jego funkcjach, choć i tak od czasu Bursztynowego Basu sporo odkryłam w jego ustawieniach. W komentarzu do Kwiatowej Panny zapytywała mnie Zuza o kwestie fotograficzne, więc pewnie coś niebawem naskrobię, co i jak. :)

My telephone saved my photo session, the camera refused to cooperate in late daylight. Later I will write something about my photo issues. :)

A tak wyglądał naszyjnik w fazie mocno wstępnej i lekko późniejszej. :)

And here is the necklace in the very firts stage of production and a little later. :)





 

I mały fotomontaż na dowód tego, że do kreacji Ofelii pasuje idealnie. :) Zwróćcie uwagę, jak harmonijnie współgra z odważnym, zdobnym dekoltem:

Look how good the necklace looks compared to Ophelia's dress:






Żeby formalnościom stało się zadość, zgłaszam mój naszyjnik do wyzwania „Szyję z sutasz.info - Naszyjnik dla Ofelii”
I put the necklace as a candidate to the challenge: „Szyję z sutasz.info - Naszyjnik dla Ofelii”



niedziela, 26 października 2014

Z różą na tarczy (With rose on the shield)

Będzie krótko, bo w przygotowaniu mam różne insze różności, stay tuned. :) Małe, lekkie i słodkie, a ich kształt kojarzy mi się z tarczami rycerskimi, no nie wiem, czemu. :)

ENG: It will be a short post. Little, light and sweet, the shape is similar to knight's shield, I dont't know, why. ;)







Zgłaszam kolczyki do wyzwania Szuflady "Fiolety":

I put the earrings as a candidate to Szuflada challenge "Fiolety" (Violets):


czwartek, 16 października 2014

Sekrety Księżniczki (Princess' secrets)

Czekają na ten wynik, o mało nie zniosłam jajka. :) Warto jednak było uzbroić się w cierpliwość, tutaj dziękuję wszystkim dopingującym moją pracę, bo to pomagało znieść ten długi czas oczekiwania. Moja dopieszczona i rozpieszczona Księżniczka zdobyła wyróżnienie w wyzwaniu Kreatywnego Kufra "Cudowna Lampa Aladyna".


Tego posta planowałam już wcześniej, ale stwierdziłam, że poczekam do wyników, bo a nuż będę miała ładny akcent na rozpoczęcie. A będzie o kulisach tworzenia oblicza szlachetnie urodzonej. Czyli moje pierwsze starcie z tematem profesjonalnej modeliny. Do tej pory bowiem moje doświadczenia leżą gdzieś w mrocznej przeszłości, a ich bohaterką była pospolita modelina dla dzieci, więc dokonałam niewiele. Miałam jednak na podorędziu stosowne masy plastyczne, pomysł i zręczne ręce plus narzędzia.

Najpierw z glinki modelarskiej wykonałam wstępny "szkic", żeby zobaczyć, jak mi idzie modelowanie połowy głowy. Szło w mojej opinii dobrze, oto efekt:





Aż szkoda, że ta glinka nie jest zbyt trwała, pysznie się z nią pracuje...

Następnie przyszedł czas na FIMO. Tu miałam dylemat: czy napoczynać wielką pakę FIMO Puppen, czy może małą FIMO Soft. Zaczęłam od tej drugiej i tu nastąpiło rozczarowanie, gdyż masa w ogóle nie współpracowała. Albo w jakiś sposób straciła swoje właściwości, albo ten typ tak ma. Więc pozostało mi uskubanie kawałeczka FIMO Puppen - i ta masa to był strzał w dziesiątkę, od razu się zakochałam! Po głowie chodzi mi machnięcie z owego tworzywa jakiejś lalki - phi, co to dla mnie? ;)


I porównanie obu mordek - Księżniczka w zaawansowanym stadium rzeźbienia ma wyraźnie całuśniejszy profil i taki mi się bardziej podoba.





Rozważałam różne opcje podkolorowania twarzy, zaczęłam od cieni do powiek, aż szkoda, że takie nietrwałe, bo efekt jest fantastyczny. Być może to wina cieni albo źle je nałożyłam. W każdym razie twarz wyszła bardzo naturalnie.

 


Niestety w trakcie dalszych prac po wypaleniu okazało się, że cienie zbyt się ścierają, żeby efekt był przyzwoity. Została ładna poświata na skórze, która niezmiernie mi się podoba. Makijaż sfinalizowałam akrylami. Poniżej widać kaboszon już przymocowany do alcantary i wstępnie obszyty "kapturem" z lamy. Dodałam też włosy, jak widać sznurek sutaszowy świetnie sprawdza się jako treska. ;) Kolory przekłamane, wyjątkowo telefon zgłupiał przez te fiolety.




Dalszych prac nie będę omawiać, bo to standardy: haft koralikowy, wyplatanie koralikami i sutasz. Czysta radość, ponieważ miałam okazję do łączenia kilku różnych technik - i chyba takie prace lubię najbardziej. Jako ciekawostka - wszystkie zdjęcia do niniejszej relacji, jak również sesja zdjęciowa do poprzedniego posta z Księżniczką powstały przy pomocy mojego telefonu Sony Xperia V. Serdecznie polecam na różne dziwne okoliczności, w podłym świetle radzi sobie wyśmienicie. ;) Cóż, w końcu kupiłam go z uwagi na aparat, bo lubię mieć ładne zdjęcia, a nie zawsze da się taszczyć ze sobą sprzęt właściwy. ;)

Kolejni bohaterowie moich zmagań z materią w następnych postach. :)

Zobacz także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...