Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rainbow lariat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rainbow lariat. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 27 lutego 2014

Ciąg dalszy wiosennej sesji ogródkowej (Garden spring session)

Poprzedni post poświęciłam lariatowi "Wrzące Kolory", a teraz druga część sesji fotograficznej w ogrodzie. Podział podyktowany był względami praktycznymi - zdjęć jest sporo, więc wolałam dwa krótsze posty zamiast  jednego, przydługiego.

Na początek promienne kolczyki z rivoli w roli głównej. Wykorzystałam do nich koraliki Toho, SuperDuo i Tile, całość ma całkiem smakowite barwy.









Oprócz kolczyków powstały dwie koralikowe bransoletki.








A to zbiorowa fotka moich modeli:




Fotografowanie przy takiej pogodzie to była prawdziwa przyjemność. Wiosna nadciąga - widać już to i owo:


W roli asystenta gościnnie wystąpił kot z sąsiedztwa:






Tęczowy lariat "Wrzące Kolory" (Rainbow lariat "Fiery colours")

Wielkopomne dzieło koralikowe nareszcie gotowe, sfotografowane i opublikowane. Od jakiegoś czasu marzyłam o własnym lariacie, w końcu udało mi się zrealizować to marzenie, sporym nakładem pracy, ale sprawiło mi to wielką radość. Lariat powstał z różnokolorowych koralików Preciosa Rocailles, dałam mu wykończenia w kolorze miedzianym. Pewną trudnością był wybór zakończenia, chciałam, by było lekkie i kolorowe - chyba się udało. Resztę niech przedstawią zdjęcia, czuć na nich nadchodzącą wiosnę. ;)

 



















Ciąg dalszy sesji zawiera kolejne nowe wytwory i znajduje się w następnym poście.

środa, 5 lutego 2014

Co się nawlecze, to nie uciecze...

Tytuł niniejszego posta nawiązuje do wielkopomnego dzieła, jakie od dwóch tygodni pochłania większą część mojej energii twórczej. Dziesięć metrów nawleczonych koralików. Dziesiątki przeplatających się kolorów. Długie godziny nawlekania poszczególnych układów kolorystycznych, ślęczenia z szydełkiem w dłoni, wkurzania się na nitkę, koraliki, robótkę... i jeszcze niegotowe. Ale przebrnęłam przez część zasadniczą, a wielkopomne owo dzieło pokażę w pełnej okazałości, jak wybiorę i wykonam rodzaj zakończenia. A na razie kilka fotek stanu pomiędzy nawlekaniem a przerabianiem koralików:












Teraz rzeczy ukończone i noszone. Na początek bransoletka w barwach bursztynu, wyszydełkowana z miksu koralików Preciosa Rocailles, ozdobiona kilkoma kawałkami bursztynu (żeby nie było, że bursztyn tylko w nazwie). Po raz pierwszy testowałam tę nitkę i wniosek jest taki, że lepiej pasuje ona do drobniejszych koralików. Niemniej jest bardzo przyjemna, co wyszło mi w trakcie pracy nad "wielkopomnym dziełem".




Te kolczyki powstały z przeznaczeniem do codziennego noszenia. Jakoś tak jest, że zimą nie lubię zbyt zamaszystej biżuterii, która zaczepia mi się o kołnierz i szalik, więc wygrywają małe formy koralikowe, gładkie i przyjemne. Oczywiście na biglach angielskich, żeby mi nic nie uciekło. Centralną część stanowią pastylki chryzoprazu, które przeleżały mi się w skrzyneczce wystarczająco długo, czekając na swój dzień. U dołu dyndają fasetowane kulki agatu. Koraliki to Toho w odcieniach ceylon celery, opaque frosted eggshell, lusteredd lt beige oraz inside color peridot oxblood lined.




Po głowie chodzi mi namiętnie ten utwór, być może dlatego, że czeka mnie wielkie przepakowanie koralików ze świeżo przybyłego zamówienia. :)

Zobacz także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...